Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wrocławska Szkoła Szycia Patchworków. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wrocławska Szkoła Szycia Patchworków. Pokaż wszystkie posty

piątek, 24 marca 2017

Wiosna, wiosna


Wiosna, wiosna- choć u nas zimno.
Pobudka z zimowego snu zaowocowała 
uszyciem łączki.
Zdjęcia nie są najlepsze, robione w nocy,
ale chciałam Wam pokazać, do czego można wykorzystać
najróżniejsze resztki z kosza ze ścinkami.


Trochę aplikacja, trochę konfetti i oczywiście pikowanie.
Normalnie, trochę falowanym szwem i z wolnej ręki-
to była świetna zabawa.


Użyłam tiulu i organdyny- okazuje się, 
że zwłaszcza organdyna 
wspaniale zmienia kolor, nadaje połysk.





Użyłam różnych stopek- tutaj moja ulubiona
do pikowania z wolnej ręki:


 





Kwiatki z resztek lnu i tiulu:



Taka łączka wyszła- jeszcze nie skończona oprawa.
Po skończeniu zrobię ładne zdjęcia- obiecuję.

***
Co u nas nowego?
Zaczęły się kursy!
Znowu poznaję fantastyczne dziewczyny w przeróżnym wieku,
z którymi radośnie spędzam czas przy maszynach.
Tęskniłam za tymi spotkaniami.

Pozdrawiam Was wszystkich wiosennie, Ola.

środa, 19 października 2016

Co z tego wynikło...


Witam,
niedługo minie trzy lata od mojego pierwszego wpisu.
Trzy lata od powstania 
Wrocławskiej Szkoły Szycia
Patchworków.
Pomysł pierwszy raz zaświtał mi jeszcze w liceum...

Blog miał być "o marzeniach, pomysłach
 i o tym, co z tego wyniknie.."
Marzenia i pomysły były bardzo kolorowe-
jak patchworkowa narzuta.
Marzyłam o pięknej pracowni, w której spotykałyby się kobiety z pasją,
w której tworzyłyby się przyjaźnie,
w której powstawałyby wspaniałe quilty moje i nie tylko.
Marzyłam o słodkim sklepiku z  patchworkami,
akcesoriami do szycia,
bawełnianym rękodziełem.
( to jasne, że drzwi miały się nie zamykać :) )

Miał być w moim kochanym Wrocławiu, przy urokliwej uliczce.

Co z tego wynikło?

Bardzo wiele z tej słodkiej wizji udało się urzeczywistnić.
Każdy kurs, który prowadziłam, wszystkie poznane osoby
dały mi wiele radości. Zawiązałam ciekawe znajomości i przyjaźnie.
Pracownia powstała piękna, jasna i kolorowa.

Przez dwa lata na Komuny Paryskiej
( która urokliwą uliczką N I E była)
nauczyłam się bardzo wiele 
w temacie prowadzenia własnej firmy,
od strony prawnej, finansowej, księgowej.

Zgłębiłam moc internetu- ja- do tamtej pory
"bez zasięgu" i potrzeby tegoż zasięgu.

O maszynach- hafciarkach zwłaszcza- zupełnie nie myślałam,
a jak wiecie, stałam się "specjalistką" od Berniny :)
w której to marce jestem wiernie zakochana 
od pierwszego wejrzenia w Krakowie.

Pokochałam piękne, nowe tkaniny,
choć dalej uważam, że 
P R A W D Z I W E patchworki są z resztek
i tkanin odzyskanych,
na pewno nie z tkanin z jednej kolekcji.

Dowiedziałam się zupełnie nowych rzeczy o sobie-
pozytywnych (!)

Dowiedziałam się zupełnie nowych rzeczy o ludziach,
którzy mnie otaczają.

Ach- na pewno interesują Was kwestie finansowe
-hmm...nauki kosztowały. Nie wzbogaciłam się.
Bardzo oględnie mówiąc.
A tak poważnie - zabrakło mi czasu, w najlepszym momencie,
kiedy Patchwork Wrocław naprawdę zaistniał na
mapie Wrocławia- musiałam wszystko przerwać.

:(

cóż jeszcze?

Teraz moja Szkoła Patchworku
niejako na wygnaniu funkcjonuje w Dolinie Baryczy
w naszym " domu dla gości".
Warsztaty odbywają się raz w miesiącu przez 2-4 dni
z noclegami.

Sklep w zawieszeniu- ten stacjonarny 
i (w tym momencie- aż do grudnia)
ten internetowy.

Co będzie dalej?
Na razie są plany powrotu do Wrocławia ,
nie prędzej jednak, niż zostanie oddana droga S-5.

...cóż jeszcze?

Moja pracownia wygląda teraz tak:













Pracownia, w której odbywają się warsztaty jest 
oczywiście większa, zaproszę Was przy okazji następnych kursów
( prawdopodobnie 5-6 listopada)

I jak myślicie?
Było warto?

pozdrawiam, Ola










sobota, 8 października 2016

Kalejdoskopy, gęsi i łuki


Witam,
na ostatnim dwudniowym kursie szyłyśmy
między innymi
kalejdoskopy trzema technikami.
Tkanina do pierwszego sposobu- ciecia z ośmiu kwadratów
była idealna- wyszło coś pięknego.
Nie mogę się doczekać, kiedy ten quilt zostanie pozszywany i skończony.





Tutaj- całkiem inny deseń, więc i efekt.


Drugiego dnia szyłyśmy "lecące gęsi" metodą PP
oraz z kwadratów metodą bez resztek.








Druga część zajęć to szycie po łuku.


Troszkę pikowania.


Oczywiście, jak zwykle czasu było za mało na robienie zdjęć.
Za każdym razem mam niesamowitą satysfakcję, 
kiedy moje kursantki poznają nową technikę i uszyją coś fajnego.
***
Ja natomiast kończę mój "patchwork z książki"(klik), dopiero, niestety
i zaczynam następny z takich oto tkanin:


Będzie to baaardzo kolorowy kalejdoskop.
:)

pozdrawiam, Ola 



piątek, 12 sierpnia 2016

Warsztaty jeszcze raz


Witam,
 nie zdążyłam zamieścić zdjęć z minionych warsztatów
a tu zaraz następne :)
W lipcu szyłyśmy powłoczki na poduszki,
fartuszki, torbę,
podkładki na stół.
Ćwiczyłyśmy nieśmiertelne- ulubione"kwadraciki",
patchwork zyg-zak, zszywanie trójkątów, sposoby na paski.
Wstępnie pikowanie z wolnej ręki oraz hafty maszynowe.

Kilka migawek:










...niestety tak dobrze nam się szyło,
że nie było czasu na robienie zdjęć...
postaram się uzupełnić.

I jeszcze krótka informacja na temat następnych wakacyjnych kursów:

    Obiecane warsztaty patchworkowe odbędą się 18-21 sierpnia( czwartek- niedziela).
Zajęcia będą trwały 4 dni, po ok.6 godzin dziennie( wieczory na własną rękę 
W cenie- jak zawsze u mnie :najlepsze maszyny, tkaniny, nici, akcesoria wszelkie niezbędne, dokładny opis wykonywanych czynności- aby w domu można było wszystko powtórzyć i rzetelnie poprowadzony kurs z różnych technik szycia patchworku, ale też nauka szycia konkretnych rzeczy
     Tak, jak poprzednio można wziąć udział w 1,2, 3, lub 4 dniach zajęć, jest możliwość noclegu na miejscu.
     Miejsce kursu to wieś w Dolinie Baryczy- 8 km za Żmigrodem.
Dojazd autem, lub pociągiem do Żmigrodu, stamtąd taksówką lub mogę odebrać osobiście:)
     Wszelkie szczegóły wkrótce tutaj, na fb (klik), lub pod tel. 696 925 731
Ilość miejsc ograniczona.
Serdecznie zapraszam