Pokazywanie postów oznaczonych etykietą K U R S Y. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą K U R S Y. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 20 kwietnia 2020

Dolina Bryczy poleca- TUTAJ


Witajcie, Kochani!
Wiecie, że mieszkamy w Dolinie Baryczy,
dlatego na pewno Was nie zdziwi, kiedy znajdziecie nas 

oraz

Oprócz patchworków, prowadzimy także małą agroturystykę,
o której poczytacie 

i na fb ( klik)

I jeszcze kilka wiosennych ujęć z Parku Krajobrazowego
Doliny Baryczy






pozdrowienia :)

więcej o ofercie Doliny Baryczy znajdziecie TUTAJ



środa, 4 marca 2020

Przeprowadzka


Witajcie Kochani!

Jak wiecie, mieszkam w przepięknej Dolinie Baryczy
i- jak wiecie od zamknięcia pracowni wrocławskiej
kursy patchworkowe odbywają się w naszym gościnnym domu na wsi.
Wiele z Was już tutaj było :)
Znacie mnie, rodowitą wrocławiankę, kochającą swoje rodzinne miasto.
Ale na pewno zauważyliście, jak bardzo podoba mi się miejsce,
które wybrałam na mój Dom.
Wiecie też, jak zawsze czułam się rozdarta- ciągle już nie stamtąd
ale jeszcze nie stąd.  
Otóż ten rok zaczął się postanowieniem, poczuciem, decyzją- 
jestem mieszkanką Doliny Baryczy, kocham to miejsce,
tutaj chcę łączyć życie, pracę i pasje.

Wszystko układa się w piękną całość.
Patchworkową- z różnych, pozornie niepasujących kawałków.

***
Do rzeczy- idzie wiosna- wkrótce plan działania.
***
I jeszcze jedno- chyba czas zmienić nazwę na

PATCHWORKI Z DOLINY BARYCZY.

jak myślicie?

Co oczywiście nie wyklucza gościnnych kursów we Wrocławiu.




Nasz kursowy domek:


I takie zwierzaki biegające obok :)


Pozdrawiam, Ola Klimek

piątek, 24 marca 2017

Wiosna, wiosna


Wiosna, wiosna- choć u nas zimno.
Pobudka z zimowego snu zaowocowała 
uszyciem łączki.
Zdjęcia nie są najlepsze, robione w nocy,
ale chciałam Wam pokazać, do czego można wykorzystać
najróżniejsze resztki z kosza ze ścinkami.


Trochę aplikacja, trochę konfetti i oczywiście pikowanie.
Normalnie, trochę falowanym szwem i z wolnej ręki-
to była świetna zabawa.


Użyłam tiulu i organdyny- okazuje się, 
że zwłaszcza organdyna 
wspaniale zmienia kolor, nadaje połysk.





Użyłam różnych stopek- tutaj moja ulubiona
do pikowania z wolnej ręki:


 





Kwiatki z resztek lnu i tiulu:



Taka łączka wyszła- jeszcze nie skończona oprawa.
Po skończeniu zrobię ładne zdjęcia- obiecuję.

***
Co u nas nowego?
Zaczęły się kursy!
Znowu poznaję fantastyczne dziewczyny w przeróżnym wieku,
z którymi radośnie spędzam czas przy maszynach.
Tęskniłam za tymi spotkaniami.

Pozdrawiam Was wszystkich wiosennie, Ola.

środa, 19 października 2016

Co z tego wynikło...


Witam,
niedługo minie trzy lata od mojego pierwszego wpisu.
Trzy lata od powstania 
Wrocławskiej Szkoły Szycia
Patchworków.
Pomysł pierwszy raz zaświtał mi jeszcze w liceum...

Blog miał być "o marzeniach, pomysłach
 i o tym, co z tego wyniknie.."
Marzenia i pomysły były bardzo kolorowe-
jak patchworkowa narzuta.
Marzyłam o pięknej pracowni, w której spotykałyby się kobiety z pasją,
w której tworzyłyby się przyjaźnie,
w której powstawałyby wspaniałe quilty moje i nie tylko.
Marzyłam o słodkim sklepiku z  patchworkami,
akcesoriami do szycia,
bawełnianym rękodziełem.
( to jasne, że drzwi miały się nie zamykać :) )

Miał być w moim kochanym Wrocławiu, przy urokliwej uliczce.

Co z tego wynikło?

Bardzo wiele z tej słodkiej wizji udało się urzeczywistnić.
Każdy kurs, który prowadziłam, wszystkie poznane osoby
dały mi wiele radości. Zawiązałam ciekawe znajomości i przyjaźnie.
Pracownia powstała piękna, jasna i kolorowa.

Przez dwa lata na Komuny Paryskiej
( która urokliwą uliczką N I E była)
nauczyłam się bardzo wiele 
w temacie prowadzenia własnej firmy,
od strony prawnej, finansowej, księgowej.

Zgłębiłam moc internetu- ja- do tamtej pory
"bez zasięgu" i potrzeby tegoż zasięgu.

O maszynach- hafciarkach zwłaszcza- zupełnie nie myślałam,
a jak wiecie, stałam się "specjalistką" od Berniny :)
w której to marce jestem wiernie zakochana 
od pierwszego wejrzenia w Krakowie.

Pokochałam piękne, nowe tkaniny,
choć dalej uważam, że 
P R A W D Z I W E patchworki są z resztek
i tkanin odzyskanych,
na pewno nie z tkanin z jednej kolekcji.

Dowiedziałam się zupełnie nowych rzeczy o sobie-
pozytywnych (!)

Dowiedziałam się zupełnie nowych rzeczy o ludziach,
którzy mnie otaczają.

Ach- na pewno interesują Was kwestie finansowe
-hmm...nauki kosztowały. Nie wzbogaciłam się.
Bardzo oględnie mówiąc.
A tak poważnie - zabrakło mi czasu, w najlepszym momencie,
kiedy Patchwork Wrocław naprawdę zaistniał na
mapie Wrocławia- musiałam wszystko przerwać.

:(

cóż jeszcze?

Teraz moja Szkoła Patchworku
niejako na wygnaniu funkcjonuje w Dolinie Baryczy
w naszym " domu dla gości".
Warsztaty odbywają się raz w miesiącu przez 2-4 dni
z noclegami.

Sklep w zawieszeniu- ten stacjonarny 
i (w tym momencie- aż do grudnia)
ten internetowy.

Co będzie dalej?
Na razie są plany powrotu do Wrocławia ,
nie prędzej jednak, niż zostanie oddana droga S-5.

...cóż jeszcze?

Moja pracownia wygląda teraz tak:













Pracownia, w której odbywają się warsztaty jest 
oczywiście większa, zaproszę Was przy okazji następnych kursów
( prawdopodobnie 5-6 listopada)

I jak myślicie?
Było warto?

pozdrawiam, Ola










sobota, 8 października 2016

Kalejdoskopy, gęsi i łuki


Witam,
na ostatnim dwudniowym kursie szyłyśmy
między innymi
kalejdoskopy trzema technikami.
Tkanina do pierwszego sposobu- ciecia z ośmiu kwadratów
była idealna- wyszło coś pięknego.
Nie mogę się doczekać, kiedy ten quilt zostanie pozszywany i skończony.





Tutaj- całkiem inny deseń, więc i efekt.


Drugiego dnia szyłyśmy "lecące gęsi" metodą PP
oraz z kwadratów metodą bez resztek.








Druga część zajęć to szycie po łuku.


Troszkę pikowania.


Oczywiście, jak zwykle czasu było za mało na robienie zdjęć.
Za każdym razem mam niesamowitą satysfakcję, 
kiedy moje kursantki poznają nową technikę i uszyją coś fajnego.
***
Ja natomiast kończę mój "patchwork z książki"(klik), dopiero, niestety
i zaczynam następny z takich oto tkanin:


Będzie to baaardzo kolorowy kalejdoskop.
:)

pozdrawiam, Ola